"Ten tydzień był naprawdę ciężki i czuję się surrealnie, że znowu tu jestem. 30 grudnia rozegrałam swój ostatni mecz na długi czas" – napisała Rakstad w mediach społecznościowych, informując o koszmarowej diagnozie.
Pechowy rok norweskiej gwiazdy
Dla zawodniczki grającej na pozycji rozgrywającej dystansowej to szczególnie bolesny cios. Rakstad przeniosła się do Skövde HF w styczniu ubiegłego roku z niemieckiego Buxtehude SV, mając nadzieję na nowy rozdział kariery w szwedzkiej Handbollsligan. Wiosenny sezon 2024 nie poszedł jednak po jej myśli – 25-latka zmagała się już wtedy z problemami zdrowotnymi, które wykluczyły ją z gry na kilka miesięcy.
Teraz historia się powtarza, tym razem w jeszcze cięższej formie. Kontuzja więzadła krzyżowego oznacza konieczność operacji i około dziewięciu do dwunastu miesięcy rehabilitacji, zanim Norweżka będzie mogła wrócić do pełnej dyspozycji.
Zostanie w klubie mimo kontuzji
Jedyną dobrą wiadomością jest to, że Rakstad ma kontrakt ze Skövde HF do końca sezonu 2026/27. Klub nie porzuci zawodniczki w trudnym momencie, a ona sama zapowiada walkę o powrót na parkiet.
"Przejście od bycia zawodniczką praktycznie bez poważniejszych kontuzji do sytuacji, w której mam dwie w ciągu zaledwie dziewięciu miesięcy – to zdecydowanie nie było w moim bingo na rok 2025. Jednocześnie wiem, że nie mogłam temu zapobiec, więc teraz chodzi o to, by jak najlepiej wykorzystać tę sytuację" – napisała Rakstad na swoim profilu na Instagramie.
Strata dla Skövde HF
Absencja doświadczonej rozgrywającej to poważne osłabienie dla Skövde HF. Rakstad jest kluczową zawodniczką w ofensywie zespołu, a jej skuteczność z dystansu stanowi ważny element gry drużyny. Teraz sztab szkoleniowy będzie musiał znaleźć rozwiązanie na resztę sezonu bez norweskiej reprezentantki.
Dla samej zawodniczki rozpoczyna się długa droga powrotu do zdrowia. Druga poważna kontuzja w tak krótkim czasie to nie tylko fizyczne, ale i mentalne wyzwanie, z którym będzie musiała się zmierzyć w nadchodzących miesiącach.
Źródło: handbollskanalen.se
