Przed rozpoczęciem spotkania Szymon Żaba-Żabiński, szkoleniowiec kieleckiego zespołu, zapowiadał, że będzie to starcie wyczekiwane przez kibiców oraz zawodniczki. Frekwencja w hali sportowej przy ulicy Krakowskiej potwierdziła te słowa – parkingi były całkowicie zapełnione, a trybuny praktycznie pękały w szwach od sympatyków obu drużyn. Licznie przybyli również fani z Radomia, co podkreśliło rangę tego spotkania w stolicy województwa świętokrzyskiego.
Wyrównany początek i problemy w ofensywie
Od pierwszego gwizdka sędziego atmosfera na parkiecie była gorąca, a gra zapowiadała się bardzo wyrównana. Początkowe minuty rzeczywiście przyniosły zacięty pojedynek, jednak sytuacja szybko zaczęła się zmieniać. Kielczanki zaczęły napotykać poważne trudności w skutecznym ataku, czym błyskawicznie skorzystały piłkarki ręczne prowadzone przez Adriana Kondraciuka. Stan meczu po dziesięciu minutach pokazywał prowadzenie gości 5:2, po dwudziestu minutach było już 10:6. Do przerwy różnica wzrosła do czterech bramek (13:9), choć w najlepszym dla przyjezdnych momencie ich przewaga sięgała sześciu trafień.
Druga połowa i kluczowe osiem minut
Po wznowieniu gry kielczanki nadal borykały się z nieskutecznością w ataku pozycyjnym, co stopniowo pogłębiało ich kłopoty. Początkowo także rywalki miały problemy z precyzją rzutów, a między słupkami gospodarń świetnie spisywała się Nina Smelcerz, której interwencje były na bardzo wysokim poziomie.
Decydujący fragment meczu rozegrał się między 40. a 48. minutą. W tym ośmiominutowym okresie drużyna z Kielc zdołała umieścić piłkę w siatce tylko raz, podczas gdy ELMAS-KPS APR trafiał aż siedmiokrotnie. Ta seria pozwoliła gościom na wypracowanie maksymalnej, dziesięciobramkowej przewagi.
Nieudany pościg i sytuacja w tabeli
W końcówce zawodów zawodniczki prowadzone przez Żabę-Żabińskiego starały się zmniejszyć dystans, ale tak znacząca różnica punktowa skutecznie udaremniła ich próby odrobienia strat. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 22:27, co pozwoliło radomskiej ekipie na wzmocnienie swojej pozycji w górnej części tabeli ligowej.
Po tym spotkaniu Suzuki Korona Handball Kielce plasuje się na trzeciej lokacie w klasyfikacji Ligi Centralnej Kobiet, mając na koncie 40 punktów. Kolejny mecz kielczanki rozegrają w weekend między 24 a 26 kwietnia, a ich przeciwnikiem na wyjeździe będzie Energa Sambor Tczew.
Źródło: www.emkielce.pl
