Czarnogóra minimalnie przegrała ze Słowenią w jednym z najbardziej widowiskowych spotkań turnieju. Końcowy wynik 40:41 nie oddaje dramaturgii meczu, w którym podopieczni Didiera Dinarta walczyli do ostatniej sekundy.
"Żal oczywiście pozostaje, bo przecież nie gramy po to, żeby przegrywać" – przyznał po meczu Didier Dinart. Francuski szkoleniowiec zdaje sobie sprawę, że jego zespół miał potencjał, by pokonać doświadczoną reprezentację Słowenii. Kilka błędów w defensywie i niewykonane interwencje bramkarzy ostatecznie kosztowały Czarnogórców cenne punkty przeciwko ekipie przyzwyczajonej do wielkich europejskich imprez.
Młody zespół z dużym potencjałem
Mimo porażki Czarnogóra potwierdza swoją progresję od momentu objęcia kadry przez Dinarta w 2024 roku. Młody, ale zwarty kolektyw po raz kolejny pokazał swoje wartości i udowodnił, że może rywalizować z najlepszymi reprezentacjami Europy.
"To są trudne mecze przeciwko Czarnogórze. Nadal się rozwijamy jako młoda grupa" – podkreśla selekcjoner, który już myśli o kolejnych wyzwaniach w turnieju.
Kolejny cel: Wyspy Owcze
Wzrok Czarnogórców skierowany jest teraz na najbliższe spotkanie z Wyspami Owczymi. Głównym celem będzie wzmocnienie gry defensywnej, która w meczu ze Słowenią zawiodła w kluczowych momentach. Mimo porażki z doświadczonymi rywalami, Czarnogórcy mogą snuć realne nadzieje na udany występ w dalszej części turnieju.
Serce pozostało we Francji
Zapytany o swoje związki z reprezentacją Francji, Didier Dinart nie ukrywał emocji. "Mam niebieskie serce. Mam nadzieję, że Francja wygra te mistrzostwa Europy" – powiedział były reprezentant Trójkolorowych, nawiązując do swoich 23 lat spędzonych w kadrze jako zawodnik i trener.
Aurélien Fort, Oslo
Źródło: handnews.fr
