Duńscy piłkarze ręczni kontynuują zwycięską passę na własnych mistrzostwach świata. Po triumfie nad Francją podopieczni Nikolaja Jakobsena pokonali Hiszpanię 36:31, notując drugie z rzędu przekonujące zwycięstwo.
Dominacja po przerwie
Pierwsza połowa meczu przebiegała pod znakiem wyrównanej walki – obie drużyny szły łeb w łeb, wymieniając się trafieniami. Prawdziwa siła Duńczyków ujawniła się jednak po zmianie stron. Gospodarze od początku drugiej połowy nie pozostawili wątpliwości, kto wygra to spotkanie.
Kluczową rolę w ofensywie odegrali, jak zwykle, Pytlick i Gidsel, którzy skutecznie rozrywali hiszpańską obronę. Doskonałą dyspozycję prezentował również Kirkeløkke na prawym skrzydle, dając drużynie dodatkowe opcje w ataku.
Hiszpania bez odpowiedzi
Drużyna zza Pirenejów nie potrafiła znaleźć recepty ani na duński atak, ani na ich defensywę. Problemy w ofensywie szły w parze z brakiem skuteczności w obronie, co przy gorącej atmosferze w hali w Herning doprowadziło do zdecydowanej porażki 31:36.
Dania po tym zwycięstwie ma na koncie cztery punkty i wciąż sama decyduje o swoim losie w walce o awans do półfinału. Gospodarze turnieju znajdują się w doskonałej sytuacji przed kolejnymi meczami.
Koniec marzeń Hiszpanii
Dla Hiszpanii porażka oznacza definitywny koniec mistrzostw świata. Z dorobkiem zaledwie dwóch zwycięstw w pięciu meczach, turniej należy uznać za wielkie rozczarowanie dla ekipy przechodzącej obecnie zmianę pokoleniową.
Jedynym jasnym punktem dla Hiszpanów jest forma 18-letniego supertalentu Fisa, który w meczu z Danią zdobył dziewięć bramek, udowadniając, że jest w stanie rywalizować na najwyższym światowym poziomie. To może być dobra wróżba na przyszłość hiszpańskiej piłki ręcznej.
Źródło: handbollskanalen.se
