Powrót po ośmiu latach
Sezon 2025/26 był dla CSM Bucuresti wyjątkowo wymagający - klub musiał odnaleźć się na nowo po zakończeniu kariery przez wszech czasów najskuteczniejszą zawodniczkę, Cristinę Neagu. W połowie rozgrywek za ławką trenerską zasiadła Bojana Popović, zastępując Adriana Vasile'a. Popović to sześciokrotna zdobywczyni EHF Champions League Women jako zawodniczka.
Pod jej wodzą CSM ukończyło fazę grupową na drugim miejscu w Grupie B, a w ćwierćfinale odwróciło losy dwumeczu z Team Esbjerg - po stracie jednej bramki w pierwszym spotkaniu, bukaresztanki wygrały rewanż u siebie aż 62:53, awansując do półfinału.
Brnović: „Zjednoczyła nas i pokazała drogę"
Tatjana Brnović podkreśla, że klucz do zmiany tkwił w nastawieniu, które Popović zaszczepiła w drużynie od pierwszego dnia:
„Bojana nas zjednoczyła. Od razu wyznaczyła jasne cele - zarówno krótko-, jak i długoterminowe. Wymaga od nas zaangażowania i poważnego podejścia - od treningów po mecze. Dała nam wszystko: przygotowanie taktyczne, ale przede wszystkim skupiła się na naszej grze i systemie, wydobywając z każdej z nas to, co najlepsze. Czujemy, że z każdym tygodniem gramy lepiej i jesteśmy silniejsze jako zespół."
Brnović zaznacza jednak, że doświadczenie sześciokrotnej mistrzyni Europy w roli zawodniczki nie jest samo w sobie decydujące:
„Posiadanie kogoś z tyloma tytułami mistrzowskimi może być atutem, ale nie jest kluczowe - to nie to samo, co samodzielne granie. W przypadku Bojany mogę powiedzieć, że robi niesamowitą robotę. To, jak potrafiła wskoczyć w środku sezonu i doprowadzić nas do Final4, mówi samo za siebie."
Jauković: „Przyniosła zupełnie nową energię"
Đurđina Jauković, która wcześniej grała w Final4 w barwach OTP Group Buducnost oraz Brest Bretagne Handball - w 2021 roku dotarła nawet do finału - patrzy na tegoroczny turniej z perspektywy dojrzalszej zawodniczki:
„Bojana przyniosła nam zupełnie nową energię. Od pierwszego momentu podniosła poziom intensywności, odpowiedzialności i wiary w grupie. Wie dokładnie, czego potrzeba, by wygrywać na tym poziomie, i tę mentalność przekazuje nam każdego dnia. Wyniki mówią same za siebie."
Jauković przyznaje, że poprzednie porażki w Final4 tylko nakręcają jej motywację, choć skupia się przede wszystkim na teraźniejszości i wspólnym celu drużyny.
Półfinał z Metz - twarda przeprawa
Obie zawodniczki są zgodne, że starcie z Metz Handball 6 czerwca na MVM Dome w Budapeszcie będzie niezwykle trudne. Jauković wskazuje na mocne strony rywala:
„Metz to bardzo dobrze zorganizowany zespół z wyraźnym systemem gry i silną chemią. Ich największe atuty to obrona i szybkie kontrataki - potrafią błyskawicznie karać za błędy. Mają też szeroką kadrę, co pozwala im utrzymywać wysoki poziom przez całe spotkanie. Musimy być skupione, zdyscyplinowane i zagrać swój najlepszy mecz."
Brnović dodaje z optymizmem: „Kiedy wszystko rozstrzyga się w ciągu 24 godzin, robi się ekscytująco. Wierzę w nas, w naszą siłę ducha i motywację, by walczyć do końca. Myślę, że będzie to niesamowity weekend."
Źródło: eurohandball.com





