Siedem lat ciężkiej pracy
Zaledwie siedem lat temu Cournon d'Auvergne rywalizował wyłącznie na najwyższym szczeblu rozgrywek regionalnych. Dziś klub z Owernii świętuje historyczny awans do fazy play-off Proligue. Prezes Cyrille Faucher nie ukrywa emocji.
„Jest ulga, ale przede wszystkim duma. Tego właśnie czekaliśmy. To nie jest koniec drogi, bo przed nami jeszcze mecze, ale poczucie, że przez trzy lata doprowadziliśmy klub do play-offów, jest niesamowite. Mamy poczucie dobrze wykonanej roboty."
Droga na ten poziom nie była prosta. Faucher przyznaje, że sukces to efekt pracy całego środowiska - zawodników, działaczy i sponsorów. Kluczowe okazało się pozyskanie odpowiednich piłkarzy na wczesnym etapie, takich jak Maxime Bouquet (dziś grający w National 2 w Bourgoin), którzy pomogli przeskoczyć najtrudniejsze szczeble drabiny ligowej.
„Klub zrobił ogromny postęp poza boiskiem. Pierwsze awanse udało się osiągnąć dzięki kilku kluczowym zawodnikom. Potem pojawili się partnerzy biznesowi i to otworzyło drzwi do Proligue."
Profesjonalizacja wymusiła też głębokie zmiany strukturalne. Przynależność do LNH (Ligue Nationale de Handball) oraz przeniesienie meczów domowych do Maison des Sports w Clermont-Ferrand podniosły wymagania infrastrukturalne i organizacyjne. Klub zatrudnił specjalistów w różnych dziedzinach, stawiając na rozwój zarówno pierwszego zespołu, jak i akademii.
Świetny start, trudna końcówka
Cournon długo wiódł prym w tabeli Proligue - po 14 kolejkach miał na koncie 8 zwycięstw i 2 remisy i był liderem aż do zimowej przerwy na mecze reprezentacji. Prezes tłumaczy, co stało za tak udanym początkiem sezonu.
„To przede wszystkim solidarność i spójność grupy. Szybko było widać, że ci młodzi zawodnicy świetnie ze sobą funkcjonują i mają wspólny cel. Przyjście Guillaume'a Dupina jako rozgrywającego bardzo pomogło, żeby wszystko zaskoczyło. Już podczas meczów przedsezonowych czułem, że w tej ekipie drzemie talent."
Jednak od stycznia klub zaczął tracić punkty. Faucher wskazuje konkretny powód: kwestie kontraktowe i pojawienie się tzw. pseudo-agentów, którzy rozproszyli uwagę młodych piłkarzy.
„Zawodnicy są młodzi i sporo energii zmarnowali na sprawy związane z kontraktami i agentami. Dobry sezon przyciąga zainteresowanie, a to odbija się na koncentracji. Do tego przeciwnicy zaczęli nas traktować inaczej - przestaliśmy być kandydatem do utrzymania, a staliśmy się drużyną walczącą o górę tabeli."
Prezes wypowiada wojnę pseudo-agentom
Cyrille Faucher nie ogranicza się do opisu problemu - apeluje wprost do innych klubów o wspólną reakcję. Jego zdaniem to środowisko jest szkodliwe zarówno dla zawodników, jak i dla całej ligi.
„Chciałbym, żeby kluby o ugruntowanej pozycji w Francji dały przykład. Przestając współpracować z pseudo-agentami, pozbawilibyśmy ich siły i ograniczylibyśmy szkody, które wyrządzają na wszystkich poziomach rozgrywek oraz w karierach zawodników. W Cournon zdecydowaliśmy się ich unikać, choć stanowią około 50 procent rynku. To utrudnienie, ale chcę być wierny swoim zasadom."
Starligue - cel na przyszłość
Historyczny awans do play-offów Proligue to dla Fauchera ważny krok, ale nie cel sam w sobie. Prezes myśli jeszcze szerzej i nie boi się głośno mówić o Starligue.
„To nie koniec, to kolejny szczebel. Cieszę się dla naszych partnerów i wszystkich, którzy nam zaufali. Ale docelowo chcę grać w Starligue i wiem, że to osiągniemy. Nie stawiam sobie terminu, ale miałem te same ambitne cele, kiedy byliśmy jeszcze na poziomie regionalnym. Udowodniliśmy, że potrafimy je realizować nawet ograniczonymi środkami. Żeby jednak wspiąć się do Starligue, musimy zbudować klub głębiej zakorzeniony w regionie. Praca już się zaczęła i mam nadzieję, że szybko przyniesie efekty."
Źródło: handnews.fr





