Chorwaci trafili do grupy E, gdzie oprócz Gruzji zagrają ze Szwecją i Holandią. To właśnie reprezentacja gruzińska będzie pierwszym rywalem wicemistrzów świata – dla kaukaskiego zespołu będzie to zaledwie drugi start w historii na kontynentalnych czempionatach, po debiucie w Niemczech w 2024 roku.
Przygotowania bez zwycięstw
Okres przygotowawczy Chorwatów nie przebiegł po myśli sztabu szkoleniowego – drużyna Dagura Sigurdssona przegrała oba sparingi z Niemcami. Doświadczony Islandczyk po meczu w Hanowerze zapowiedział jednak, że jego zespół będzie pracował nad poprawą wszystkich elementów gry, które zawiodły w kontrolnych spotkaniach.
Sigurdsson: Musimy być na najwyższym poziomie
„Tak, musimy być gotowi. Oczywiście nie jesteśmy zadowoleni z dwóch porażek z Niemcami, ale nawet w tych meczach mieliśmy pozytywne momenty i to musimy ze sobą zabrać" – powiedział selekcjoner Chorwacji.
„Pewność siebie daje nam mocny cykl kwalifikacyjny, a także bardzo dobre Mistrzostwa Świata, dlatego niezwykle ważne jest dobre otwarcie turnieju. Wiemy, że pierwszy mecz może być bardzo podstępny, ale musimy szybko go za sobą zostawić i być maksymalnie skoncentrowani na tym, co nas czeka. Presja jest obecna, oczywiście – to Mistrzostwa Europy i wszystko jest możliwe" – dodał strateg z Reykjaviku.
Gruzja silniejsza niż wcześniej
Sigurdsson podkreśla, że mimo różnicy doświadczeń, Gruzini nie będą łatwym przeciwnikiem.
„Grupa, w której się znaleźliśmy, jest niezwykle trudna i podstępna, co dodatkowo zwiększa presję. Osiągnęliśmy wielki sukces i chcemy go potwierdzić, świadomi, że czeka nas wymagająca droga, ale niech mecze się zaczną. Gruzja to drużyna w fazie wznoszącej, mocniejsza niż w poprzednich latach. Moim zdaniem mają ośmiu lub dziewięciu bardzo wartościowych zawodników. Może nie mają szerokości ławki jak niektóre inne reprezentacje, ale są niebezpieczni na wszystkich pozycjach i będziemy musieli zagrać na najwyższym poziomie, żeby mieć pewność zwycięstwa" – zakończył Sigurdsson.
Źródło: balkan-handball.com
