Zarówno zawodnicy Islandii, jak i Chorwacji przed meczem zapowiadali, że będzie to przede wszystkim starcie mentalne. Rzeczywistość okazała się jednak brutalna – od pierwszych minut widać było przewagę fizycznej i wysokiej drużyny Chorwatów, którzy całkowicie zdominowali rywali w defensywie.
Chorwacja od startu narzuca warunki
Po dziesięciu minutach gry Chorwaci prowadzili już 6:3. Oprócz świetnej gry w obronie kluczowa była również wyższa skuteczność bramkarza Mateja Mandicia w porównaniu z Viktorem Hallgrimssonem po stronie islandzkiej.
W ataku dla Chorwacji prawdziwe żniwa zbierał Tin Lucin, który w pierwszej połowie trafił sześć razy przy zaledwie siedmiu próbach – niesamowita skuteczność. Islandia w pewnym momencie traciła aż pięć bramek (7:12), ale po przerwie na żądanie i zmianie ustawienia na obronę 3-3 oraz wejściu na parkiet doświadczonego bramkarza Björgvina Palla Gustavssona zdołała nieco zmniejszyć straty.
Gustavsson obronił kilka rzutów, a zmienione ustawienie obronne sprawiło Chorwatom spore problemy. Mimo to pierwszą połowę zakończyli prowadzeniem 17:14 po trafieniu Davida Mandicia w ostatnich sekundach.
Czerwona kartka pogrzebała szanse Islandii
W drugiej połowie Chorwaci szybko znaleźli odpowiedź na islandzką obronę 3-3 – rozpoczęli grę siedmiu na sześciu, zmuszając rywali do powrotu do klasycznego ustawienia 6-0. To skutecznie zniweczyło islandzkie nadzieje na odrobienie strat.
Sytuacja Islandii dramatycznie się pogorszyła w 36. minucie, kiedy Viggo Kristjansson otrzymał czerwoną kartkę za uderzenie Ivana Martinovicia dłonią w twarz. Ponieważ Magnusson miał już wcześniej dwie minuty wykluczenia, oznaczało to dla Islandczyków poważne kłopoty kadrowe na prawym skrzydle.
Chorwacja wykorzystała osłabienie rywala i odskoczyła na 21:16. W tym momencie sytuacja wyglądała bardzo źle dla Islandii, choć ta – jak to zwykle bywa – nie poddawała się. Gustavsson swoimi interwencjami utrzymywał zespół w grze, ale Chorwaci konsekwentnie utrzymywali kilkubramkową przewagę, a Matej Mandic prezentował wyższą formę od swoich islandzkich vis-à-vis.
Dramatyczna końcówka
Emocje sięgnęły zenitu w końcówce, gdy na bramkę Islandii wrócił Hallgrimsson i obronił dwa rzuty karne. Przy wyniku 33:31 dla Chorwacji Islandia sama otrzymała "siódemkę" – na parkiet został nieco ponad minuta. Magnusson nie zawiódł, zdobywając swoje dziesiąte trafienie z rzutu karnego w dziesięciu próbach (i dwunaste w całym meczu).
40 sekund przed końcem Sigurdsson wziął przerwę na żądanie. Po wznowieniu gry Filip Glavas przypieczętował zwycięstwo Chorwacji, zdobywając bramkę na 34:32. Islandczycy zdołali jeszcze trafić w ostatniej sekundzie, ale był to tylko gol honorowy.
Chorwacja sięgnęła po brązowy medal mistrzostw Europy, kontynuując medalową passę po ubiegłorocznym srebrze mistrzostw świata.
Źródło: handbollskanalen.se
