Kiedy w szwedzkiej ekstraklasie piłki ręcznej rozpoczynają się play-offy, dzieje się coś dziwnego. Nagle oczekuje się od kibiców, że skonsumują wszystko – i to w tym samym czasie. Dwa mecze tutaj, trzy tam. Obie pary półfinałowe tego samego wieczoru.
A potem? Cisza. Kilka dni bez jednego spotkania. To nie tylko problem planowania – to problem z publicznością, zainteresowaniem i rozwojem całej dyscypliny.
Absurdy w kalendarzu
Konkretne przykłady? W ćwierćfinałach kobiet 15 kwietnia rozegrano aż trzy mecze jednego dnia, a następnego – kolejne spotkania. Kilka dni później? Zero meczów.
U mężczyzn sytuacja wyglądała identycznie. 7 kwietnia trzy ćwierćfinały. Potem żadnego meczu ani dzień wcześniej, ani dzień później. A półfinały? Jeszcze gorzej. Obie pary półfinałowe mężczyzn zagrały w środę. W poniedziałek – nic. We wtorek – nic. W piątek – też nic. Ale środa? Wtedy wszystko naraz. Dlaczego?
Krótka odpowiedź: bo nikt tak naprawdę nie bierze odpowiedzialności za całość. Federacja ustala ogólne ramy kalendarzowe, potem to kluby uzgadniają dokładne terminy meczów. I nie, związku nie można winić całkowicie za to, że różne pary półfinałowe czy mecze kobiet i mężczyzn odbywają się tego samego dnia.
Kto ponosi odpowiedzialność?
Ale oto niewygodna prawda: ktoś mimo wszystko musi wziąć odpowiedzialność za finalny produkt. Bo obecnie ten produkt jest słabszy, niż powinien być. To sport wyczynowy. Rozrywka. Treść. A w czasach, gdy uwaga jest najtwardszą walutą, szwedzka piłka ręczna decyduje się rywalizować... sama ze sobą.
Chcesz pójść na mecz? Szkoda – tego samego wieczoru w pobliżu odbywają się dwa inne. Chcesz obejrzeć wszystko w telewizji? Powodzenia – wybierz jeden, przegapisz dwa. Chcesz śledzić play-offy dzień po dniu? Będziesz czekać. I czekać ponownie.
W innych ligach – czy mówimy o piłce ręcznej, czy innych sportach – play-offy są rozłożone w czasie. Nie przez przypadek, ale strategicznie. Buduje się dramaturgię. Jeden mecz wieczorem. Koncentracja. Puls. Rozmowy. My wciskamy wszystko w skupiska.
Międzynarodowy kalendarz nie wszystko tłumaczy
Tak, istnieje międzynarodowy kalendarz, który trzeba uwzględnić. Zgrupowania kadry kobiet w kwietniu, mężczyzn w maju. Terminarz nie jest pusty. Ale to nie tłumaczy, dlaczego zostawiamy całkowicie wolne dni, w których można by rozegrać mecze.
Po 19 kwietnia na przykład play-offy kobiet stanęły w miejscu na cały tydzień – bez meczów reprezentacji. Siedem dni. W trakcie play-offów. Jednocześnie mamy wieczory, gdy rozgrywane są trzy mecze równocześnie. To się po prostu nie zgadza.
A jeszcze nie zaczęliśmy nawet mówić o barażach o ekstraklasę, które czasem są wpychane w te same dni i dodatkowo zwiększają konkurencję o uwagę.
Czas na zmiany
To nie chodzi o szczegóły. Chodzi o kierunek. Jeśli szwedzka piłka ręczna chce rosnąć – na trybunach, przed telewizorami, w powszechnym zainteresowaniu – musi zacząć traktować play-offy jak to, czym faktycznie są: wizytówkę dyscypliny.
Nie wystarczy mieć nadzieję, że kluby "to rozwiążą". Jeśli potrzebne jest, by federacja zarządzała twardziej, wskazała palcem i powiedziała: "Wy gracie w poniedziałek. Wy we wtorek. Wy w czwartek" – niech tak będzie.
Bo alternatywą jest to, co mamy teraz. Play-offy, w których wszystko dzieje się jednocześnie – i nic naprawdę nie może się wydarzyć tak, jak powinno.
Źródło: handbollskanalen.se
