Chambéry od początku narzucało warunki
Limoges potrzebowało zwycięstwa, żeby wskoczyć przed Montpellier na dwie kolejki przed końcem sezonu. Rywal okazał się jednak na to za mocny. Chambéry zagrało dojrzały, konsekwentny mecz i praktycznie przez całe spotkanie utrzymywało korzystny wynik na tablicy.
Goście od pierwszych minut zaznaczyli swoją obecność - szybko otworzyli wynik po przechwycie i skutecznie karali każdą stratę piłki, grając błyskawiczne kontrataki. Gdy lokalni próbowali się zbliżyć, Maxime Ogando trafił efektownym lobem z rzutu karnego, ale to Chambéry dyktowało tempo gry. Simen Pettersen zapewnił gościom pierwsze większe prowadzenie (10:7 w 12. minucie), a bramkarz Valentin Kieffer piął się w górę formy, skutecznie gasząc groźne akcje Limoges.
Gospodarze starali się odpowiadać. Ogando trafił kolejny rzut karny, zmniejszając stratę do jednej bramki (14:13). Do głosu doszedł wtedy wychowanek Chambéry, Dimitri Claude, który błysnął efektownym schwenkerem i odbudował dwubramkową przewagę. Co prawda Ihor Turchenko doprowadził do remisu 16:16, ale Chambéry niemal natychmiast odpowiedziało, a do przerwy utrzymało zaliczkę - 19:17.
Turchenko walczył, ale to za mało
W drugiej połowie Limoges starało się przejąć inicjatywę, lecz komplikacji przysporzyła kontuzja Pettersena, który musiał zejść z boiska już na początku drugiej części z urazem uda. Mimo osłabienia Chambéry nie pozwoliło się dosięgnąć.
Turchenko był solą w oku gości - zdobywał cenne bramki, wywalczał rzuty karne i organizował grę Limoges. Stopniowo sprowadzał kolegów z powrotem w zasięg rywala, ale każdego razu, gdy wydawało się, że gospodarze mogą przejąć inicjatywę, Chambéry znajdowało odpowiedź. Kluczową rolę odegrał Lario Rodriguez między słupkami - savoyard bramkarz w decydujących momentach popisywał się świetnymi paradami, m.in. po strzale Tobiasa Wagnera przy wyniku 34:31.
Końcówka była jednak dramatyczna. Na dwie minuty przed końcem Limoges odrobiło straty do 35:33, a potem - przy grze w osłabieniu Chambéry - Turchenko zmniejszył różnicę do jednej bramki. 40 sekund do końca, jeden gol różnicy i wszystko w grze. Wtedy głos zabrał Dimitri Claude - trafił z ostrego kąta, z pozycji, z której mało kto celowałby w bramkę, i ostatecznie przypieczętował wygraną Chambéry 37:35.
Claude - rewelacja wieczoru
Wychowanek akademii Chambéry zanotował imponujące 10 trafień i był jednym z bohaterów spotkania. Obok niego wyróżniali się: Turchenko po stronie Limoges (8 bramek, ale to za mało, by uratować mecz) oraz Rodriguez w bramce gości.
Dla Chambéry to cenne trzy punkty, które przybliżają klub z Sabaudii do kwalifikacji europejskich. Limoges natomiast marnuje wielką szansę - pozostanie za Montpellier i o awans na podium będzie musiało walczyć w ostatniej kolejce w o wiele trudniejszych okolicznościach.
Źródło: handnews.fr





