Kontekst - walka o Europę trwa
Dla Team Chambé stawką tego meczu było coś więcej niż sam wynik. Do końca sezonu Liqui Moly Starligue pozostały dwa spotkania, a drużyna prowadzona przez Asiera Antonio wciąż ma realne szanse na europejskie puchary. Tuż za plecami czyha Saint-Raphaël, który nie zamierza odpuszczać. Dlatego każdy punkt jest na wagę złota - tym bardziej że oba pozostałe mecze Chambéry rozegra przed własną publicznością.
Pierwsza połowa pod dyktando mistrzów
Pierwsze minuty szybko zweryfikowały ambitne plany gospodarzy. Paris Saint-Germain, niepokonane w tym sezonie, od razu przejęło inicjatywę. Lwią zasługę miał w tym Elohim Prandi - rozgrywający trafił do siatki sześć z siedmiu pierwszych goli swojej drużyny. PSG konsekwentnie budowało przewagę, a w 19. minucie rzut z dystansu Mateo Marasa dał Paryżanom pięć bramek przewagi. Chambéry gubiło się w ataku, traciło piłki i nie mogło złapać rytmu. Do przerwy mistrzowie Francji wygrywali 18:12.
Spektakularne przebudzenie po zmianie stron
Sześć bramek straty po przerwie - sytuacja wydawała się beznadziejna. A jednak. Zaledwie sześć minut po wznowieniu gry Chambéry tak mocno przycisnęło rywali, że trener PSG musiał wziąć czas. Seria 4:1 całkowicie odwróciła bieg spotkania i wprawiła w euforię kibiców wypełniających halę Phare.
Bohaterem drugiej połowy stał się Dimitri Claude, który stał się prawdziwą zmorą paryskiej obrony. W 49. minucie ustalił wynik na 24:26 i podtrzymał nadzieje całej drużyny. Świetnie w bramce radził sobie Valentin Kieffer, a imponował też Sacha Frattaruolo - zaledwie 21-letni środkowy rozgrywał partię dalece powyżej swoich lat, prowokując kolejne straty rywali. Piętę przyłożył też Achilleas Toskas, zdobywając dwie bramki z rzędu i doprowadzając do stanu 26:27 w 53. minucie.
Końcówka pełna emocji - jeden gol za mało
W ostatnich minutach nerwy sięgnęły zenitu po obu stronach. Przy rozgrzanej do czerwoności hali Phare każda akcja mogła przesądzić o losach spotkania. Niestety, kilka nietrafionych rzutów i strat piłki pozwoliło Paryżanom odetchnąć i utrzymać minimalną przewagę. Prandi z kolegami dowieźli wygraną do końca - 29:28.
Po meczu Valentin Kieffer nie krył rozgoryczenia, ale i dumy ze swoich kolegów: „Walczyliśmy do ostatniej sekundy. Już w pierwszej połowie byliśmy defensywnie całkiem niezłym - traciliśmy gole głównie po kontrach. Po przerwie to naprawiliśmy. Naprawdę niewiele brakowało. Chcieliśmy podarować ten mecz naszym kibicom, ale detale zdecydowały o wszystkim."
Statystyki meczu
- Wynik: Chambéry 28:29 PSG
- Bramkarze Chambéry: Kieffer (12 obron, 55 min), Rodriguez (1 obrona, 1 min)
- Strzelcy Chambéry: Vanègue (6), Claude (5), Toskas (4), Goni (3), Peyronnet (3), Jóhannsson (2), Zammit (2, w tym 2 karnych), Paturel (kap.), Sousa (1)
- Bramkarze PSG: Ivah (9 obron, 38 min), Slavic (3 obrony, 20 min)
- Strzelcy PSG: Prandi (8), Steins (5), Mellegard (3), Maras (2), Omar (2), Gaudin (2), Syprzak (2, w tym 1 karny), Sole (2 karne), Lyse (1), Peleka (1)
Źródło: lnh.fr





