Chambéry wygrywa mimo kontuzji kluczowego zawodnika
Chambéry przedłużyło passę zwycięstw do pięciu meczów, choć początek spotkania w Chartres wcale nie zapowiadał takiego obrotu spraw. Savojczycy musieli sobie radzić bez kontuzjowanego Hugo Pimenty, który doznał urazu kolana, a do przerwy przegrywali różnicą trzech bramek (14:17).
Druga połowa przyniosła jednak całkowite odwrócenie sytuacji. Podopieczni Asiera Antonio podnieśli poprzeczkę i błyskawicznie wrócili do gry. Kluczową rolę odegrali Lucas Vanegue i Elio Zammit, którzy zdobyli po sześć bramek każdy. Chambéry najpierw doprowadziło do remisu (19:19), a następnie objęło prowadzenie w ostatnim kwadransie (27:25 w 43. minucie).
Gospodarze zdołali jeszcze wyrównać na 28:28 w 51. minucie, ale to był ich ostatni akcent. Chambéry zakończyło mecz serią 4:0 i pewnie wygrało 34:31.
Saint-Raphaël kontroluje mecz z Aix od początku do końca
W bezpośrednim starciu drużyn walczących o europejskie puchary górą było Saint-Raphaël, które wygrało na parkiecie PAUC 31:26. Goście od pierwszych minut narzucili swoje warunki gry, szybko budując przewagę (12:9 w 23. minucie) i schodząc na przerwę z czterobramkowym prowadzeniem (16:12).
Aix próbowało odrobić straty po zmianie stron, rozpoczynając drugą połowę od serii 3:0, ale to okazało się niewystarczające. Saint-Raphaël kontrolowało końcówkę spotkania i odniosło cenne zwycięstwo w walce o miejsca premiowane grą w pucharach – 31:26.
Tremblay łamie opór Sélestat
Tremblay wywalczyło ważne trzy punkty w starciu z Sélestat, wygrywając 38:34. Alsatczycy długo stawiali opór, ale w końcówce zabrakło im sił. Po wyrównanym meczu drużyna z Île-de-France przyspieszyła w ostatnich minutach i odjechała rywalom na bezpieczną odległość.
Dla Sélestat to już ósma porażka z rzędu. Drużyna pozostaje na 15. miejscu w tabeli, a do końca sezonu zostało zaledwie sześć kolejek.
Koszmar Dijon w końcówce meczu z Toulouse
Najbardziej dramatyczny przebieg miało spotkanie między Toulouse a Dijon. Goście przez długi czas kontrolowali wydarzenia na parkiecie i prowadzili nawet czterema bramkami (23:19).
Końcówka okazała się jednak koszmarem dla DMH. W ostatnich dwunastu minutach drużyna z Dijon zdobyła zaledwie jedną bramkę! Toulouse, z wyróżniającym się Koladinoviciem (6 goli), bezlitośnie wykorzystało kryzys rywali i odwróciło losy meczu, wygrywając 27:24.
Ta bolesna porażka utrzymuje Dijon na ostatnim miejscu w tabeli Starligue.
Źródło: handnews.fr
