ES Besançon oficjalnie potwierdziło wczoraj powrót Catherine Gabriel do zespołu. Bramkarka dołącza jako joker medyczny do końca sezonu, by zastąpić niedysponowaną Florence Bonnet, która doznała poważnej kontuzji kolana w meczu z Nice i nie zagra już w tym sezonie.
Dla Gabriel to szczególny transfer – wraca do klubu, który zna jak własną kieszeń. W Besançon przeszła szkolenie od 2011 roku, a już rok później, mając zaledwie 18 lat, podpisała swój pierwszy profesjonalny kontrakt. Barwy tego zespołu reprezentowała do 2018 roku, po czym kontynuowała karierę w kilku francuskich klubach, między innymi w Nantes i Paris 92. Pierwsze zagraniczne doświadczenie zdobyła w węgierskim Debreczynie.
Trudny sezon w Metz
Latem 2025 roku Metz Handball wykupiło jej kontrakt z węgierskiego klubu. Zespół z Lotaryngii szukał bramkarki do wsparcia Sabriny Novotnej. Ten wybór wywołał jednak mieszane reakcje wśród części kibiców, którzy marzyli o bardziej spektakularnym transferze, na przykład Katrine Lunde. Trener Emmanuel Mayonnade mówił wówczas o zawodniczce zdolnej "uciszyć tych, którzy w nią wątpią".
Rzeczywistość okazała się jednak brutalna. Przyjście szwedzkiej reprezentantki Johanny Bundsen drastycznie ograniczyło czas gry Gabriel. Stopniowo wypychana z rotacji, nie pojawiała się już w protokołach meczowych, rozgrywając zaledwie siedem spotkań w Ligue Butagaz Énergie i jedno w Lidze Mistrzów. Perspektywa odejścia stała się oczywista, zwłaszcza po ogłoszeniu transferu Gabrieli Moreschi na sezon 2026-2027, mimo że Gabriel ma jeszcze rok kontraktu z Metz.
Nowy rozdział w karierze
W Besançon francuska bramkarka ma nadzieję odzyskać regularną grę, pewność siebie i kluczową rolę w ambitnym projekcie klubu, którego celem są europejskie puchary. To szansa na nowy start i zamknięcie nieszczęśliwego rozdziału z Metz.
Źródło: handnews.fr

