Nieobecność lidera Pau-Billère w 25. kolejce Proligue otworzyła drogę do zmian w czołówce tabeli. Najlepiej wykorzystał tę sytuację Caen, który pokonał dotychczasowego wicelidera Ivry i przesunął się na drugą pozycję.
Caen wygrywa hit kolejki z Ivry
Najważniejszy mecz kolejki rozegrano w Normandii, gdzie trzeci w tabeli Caen podejmował drugą drużynę rozgrywek – Ivry. Pierwsza połowa przyniosła wyrównaną walkę, choć gospodarze zdołali oderwać się tuż przed przerwą, schodząc do szatni z dwubramkowym prowadzeniem (17:15).
Po wznowieniu gry Vikings zwiększyli przewagę – głównie za sprawą Adama Gnago, który trafił 6 razy na 9 prób. W 36. minucie tablica wyników pokazywała już 21:17 dla Caen. Ivry pokazało jednak charakter i odwróciło losy meczu, w 47. minucie prowadząc 24:22.
Kluczową rolę w końcówce odegrał bramkarz gospodarzy Milos Mocevic, który w najważniejszych momentach stał się nie do pokonania. Serb zakończył spotkanie z 16 obronionym piłkami i skutecznością na poziomie 36%. Dzięki temu Caen wygrał 31:30, przejął drugie miejsce w tabeli i zmniejszył stratę do lidera Pau-Billère do zaledwie jednego punktu.
Saran na podium po festiwalu strzeleckim
Wielkim wygranym kolejki okazał się również Saran, który wygrał na wyjeździe z Saintes aż 41:37. Goście kontrolowali przebieg spotkania od początku do końca, a ich głównym bohaterem był fenomenalny Luka Radovic, który zdobył 16 bramek przy 19 próbach!
Zwycięstwo wyniosło Saran na trzecie miejsce w tabeli – zespół również traci tylko punkt do lidera Pau-Billère, co czyni walkę o tytuł niezwykle emocjonującą.
Créteil wciąż bez zwycięstwa
Seria bez wygranej trwa dla Créteil, który u siebie zremisował z Frontignan 36:36. Gospodarze prowadzili do przerwy 21:19, ale w drugiej połowie napotkali na świetnie dysponowanego bramkarza gości Maxime'a Pagèsa (15 obron). W 50. minucie przegrywali już 30:34.
Créteil zdołał jednak doprowadzić do remisu, głównie dzięki rozgrywającemu Dorde Dekicowi (6 goli i 8 asyst). Gospodarze mieli nawet piłkę meczową, ale chabala Tima Kremera została obroniona przez Pagèsa. Był to kolejny mecz bez zwycięstwa dla drużyny z Val-de-Marne.
Pontault umacnia piątą pozycję
Pontault-Combault wywiózł cenne zwycięstwo z trudnego terenu w Sarrebourg, wygrywając 31:26. W hali, gdzie rzadko udaje się zwyciężać przyjezdnym, podopieczni trenera z regionu paryskiego mogli polegać na Elyasie Bouadjadji (7 bramek, 7 asyst), który poprowadził zespół do pewnej wygranej.
Pontault umocnił się na piątej pozycji z czteropunktową przewagą nad szóstym miejscem i może nawet spoglądać w stronę czołowej czwórki.
Besançon marzy o playoff
Cherbourg pewnie wygrał w Massy 30:20, budując komfortową przewagę już w pierwszej połowie (10:17). Mimo 17 udanych interwencji bramkarza gospodarzy Félixa Taillefonda (43% skuteczności), zespół z Normandii kontrolował spotkanie, a Massy zgubiło się w stratach.
Nadzieje na awans do playoff ożyły w Besançon, które pokonało u siebie Valence 31:28. Mecz był wyrównany do 55. minuty (28:28), ale wtedy młody Clément Merczel zdobył dwa kluczowe gole, a Tanguy Thomas przypieczętował zwycięstwo. Choć Besançon traci pięć punktów do dziewiątego miejsca premiowanego grą w playoff, to w zespole wierzą w cud.
W ostatnim spotkaniu kolejki Cournon wykorzystał lepszą drugą połowę i wygrał w Angers 34:30.
Źródło: handnews.fr
