Reprezentacja Francji nie dała szans Ukrainie w swoim drugim meczu na Euro 2026. Zwycięstwo 46:26 zapewniło "Trójkolorowymi" awans do fazy głównej turnieju, ale zawodnicy i sztab szkoleniowy wolą mówić o poprawie dyspozycji niż o efektownych statystykach.
Rekordy to anegdota
Thibaud Briet podkreślał przede wszystkim nastawienie zespołu. – Włożyliśmy wszystkie niezbędne składniki, wykonaliśmy robotę i świetnie się przy tym bawiliśmy – mówił rozgrywający. Jednocześnie bagatelizował pobite podczas meczu rekordy. – To tylko ciekawostki. Najważniejsze, żebyśmy byli gotowi na mecz z Norwegią – zaznaczył.
Fabregas wziął sprawy w swoje ręce
Kapitan reprezentacji Ludovic Fabregas przyznał, że początek spotkania nie wyglądał najlepiej, co zmusiło go do interwencji podczas przerwy na żądanie. – Potrzebowaliśmy reakcji i ta reakcja była dobra – ocenił, chwaląc rotacje w składzie oraz znacznie lepszą drugą połowę. – To pozytywne sygnały, ale mecz z Norwegią będzie kluczowy dla dalszego przebiegu turnieju – dodał kapitan.
Gille zadowolony z zarządzania meczem
Selekcjoner Guillaume Gille był usatysfakcjonowany całościowym obrazem gry. – Pierwsze dwa mecze rozegraliśmy bardzo dobrze, z możliwością równomiernego rozłożenia czasu gry. Mogliśmy oszczędzić Aymerica (Minne) – powiedział szkoleniowiec, doceniając również umiejętność zespołu do reagowania po trudniejszych pierwszych piętnastu minutach. – Takie spotkania nigdy nie są łatwe do rozegrania, ale drużyna potrafiła zachować regularność – podsumował.
Francuzi skupiają się teraz na starciu z Norwegią, które zadecyduje o dalszych losach obu zespołów w turnieju.
Źródło: handnews.fr
