W przedostatniej kolejce przed hitem z Metz, zajmujący drugą pozycję w tabeli Brest zmierzył się na wyjeździe z czwartymi w klasyfikacji Guerrières de Plan-de-Cuques.
Początkowa przewaga gospodarzy szybko się skończyła
Gospodarynie rozpoczęły mecz obiecująco, wychodząc na prowadzenie 2:1 w 2. minucie. Jednak ich przewaga szybko się skończyła – podobnie jak dobra pogoda w Plan-de-Cuques, gdzie podczas spotkania zaczął padać śnieg. Bretonki narzuciły swoje tempo grą w obronie i szybkimi wyprowadzeniami piłki, budując wyraźną przewagę 8:3 w 8. minucie.
Anika Lott sterowała grą Brestu jak prawdziwy dyrygent – rozdawała asysty i raziła z dystansu. Nélo Antonissen trafiała precyzyjnie w okienko bramki, dzięki czemu Plan-de-Cuques zdołało wrócić do gry (11:9 w 15. minucie).
Brest kontrolował pierwszą połowę
Rebelles konsekwentnie wykorzystywały liczne straty gospodyń, powiększając przewagę do 14:9 w 20. minucie. Uraz kolana Any Vyakhierevej po nieszczęśliwym kontakcie nie zatrzymał Brestu – zespół utrzymywał prowadzenie 15:10 w 22. minucie.
Plan-de-Cuques próbowało wywierać presję fizyczną pojedynkiem Oriane Ondono z Laurie Pulerie w centrum ataku. Brest miał jednak problemy z wykończeniem akcji i pozwolił gospodyniom zbliżyć się na dwa gole (17:15 w 30. minucie).
Druga połowa w wykonaniu jednej drużyny
Po przerwie Plan-de-Cuques kompletnie zniknęło z parkietu. Południowczynie napotkały na bretoński mur obronny z Camille Depuiset w bramce. Mimo interwencji Andréi Novellaw po drugiej stronie, gospodarynie przez siedem minut nie zdobyły gola – dopiero Manon Loquay przełamała impas.
Tymczasem Brest podkręcił tempo w obronie zgodnie z wytycznymi trenera Raphaëla Tervela, osiągając przewagę 25:16 w 39. minucie. Rebelles atakowały falami, a Plan-de-Cuques nie mogło znaleźć żadnych rozwiązań w ataku. Brest wykorzystał okazję do wyćwiczenia gry siedmioma zawodniczkami w polu, która przynosiła znakomite efekty (29:16 w 45. minucie).
Końcówka bez historii
Jedynym pozytywem dla Plan-de-Cuques była postawa bramkarki Andréi Novellaw, która mnożyła interwencje. Nie mogła jednak zrekompensować zaledwie dwóch goli zdobytych przez koleżanki w ciągu 17 minut (29:17 w 48. minucie).
Ana Vyakhiereva, która wróciła na boisko po urazie, prezentowała efektowne akcje – w 50. minucie zanotowała akrobatyczną asystę za plecami do Oriane Ondono podczas kontrataku (32:18).
Końcówka meczu była męczarnią dla gospodyń. Mimo kilku indywidualnych błysków, Brest kontrolował wynik drugiej połowy, wygrywając spotkanie 39:22.
Intensywny tydzień przed Brestem
Drużyna z Brestu wraca dziś do domu, by w sobotę wyruszyć do Chorwacji na niedzielne spotkanie z Podravką. W przyszłym tygodniu Rebelles czeka prawdziwy egzamin – mecz na szczycie z liderującym Metz.
Źródło: handnews.fr
