Debiut Michalak
Mecz na parkiecie Sola HK był dla Brestu nie tylko inauguracją europejskiej kampanii, ale też okazją do obserwacji nowych twarzy w drużynie. Trener Tomas Hlavatý wystawił w wyjściowym składzie: Tamarę Horacek, Annikę Lott i Clarisse Mairot w linii rozgrywających, Kiarę Tshimangę na lewym skrzydle, Pauline Coatanea na prawym, Oriane Ondono na środku ataku oraz André w bramce. Mecz był szczególny z jeszcze jednego powodu - swoje pierwsze spotkanie w barwach Brestu rozegrała polska skrzydłowa Daria Michalak, która dołączyła do drużyny w miejsce kontuzjowanej Coralie Lassource.
Brest zdominował pierwszą połowę
Pierwsze trafienie w meczu zdobyła młoda norweska reprezentantka Selma Henriksen, jednak Brest szybko przejął inicjatywę. Horacek odpowiedziała dwoma kolejnymi golami, a Mairot wywalczyła rzut karny, który Tamara skończyła na 3:1. Bramkarka André zaczęła popisywać się świetnymi paradami, między innymi zatrzymując rzut karny byłej zawodniczki Tuluzy, Malin Holty. Po siedmiu minutach Brest prowadził już 5:2.
Francuzki grały ze spokojem i precyzją - rzadziej traciły piłkę, lepiej rozgrywały akcje, regularnie serwując Ondono na pozycji środkowej. W 15. minucie prowadziły 10:6, zmuszając trenera Soli do wzięcia czasu. Norweski sztab szkoleniowy próbował zatrzymać rywalizację i ustabilizować defensywę. Pomogło to na chwilę - Holta i Frida Brandbu Andersen imponowały strzałami z dystansu, a Camilla Herrem - gwiazda norweskiej drużyny - zaczęła znajdować luki w defensywie Brestu. Mimo to Bretanki utrzymywały prowadzenie trzech bramek (12:9 w 20. min.).
Gdy Holta kolejno zdobywała bramki po rzutach z odległości, Hlavatý sięgnął po ustawienie 1-5 w obronie, co szybko przyniosło efekt. Sola straciła przestrzeń, a Michalak trafiła swojego pierwszego gola dla nowego klubu. W odpowiedzi Norweżki zdecydowały się na grę z wysuniętym bramkarzem, jednak Brest skutecznie kontrował ich ataki. Ondono dobiegła do przerwy z pięcioma trafieniami, a Bretanki schodziły do szatni z prowadzeniem 19:14.
Nerwowa końcówka i solidna obrona Depuiset
Na drugą połowę w bramce Brestu pojawiła się Camille Depuiset. Francuzki grały podobnie jak przed przerwą, ale Sola stopniowo odrabiała straty i zbliżyła się do 17:21. Mecz stał się bardziej nerwowy - pojawiły się kontrowersyjne decyzje sędziowskie, a frustracja gości rosła. Dwa nieudane rzuty Coatanei i Lott na bramkę Rikke Granlund sprawiły, że Norweżki poczuły szansę. Brest jednak zdołał utrzymać minimalny bufor (18:22 w 40. min.), a Tshimanga przerwała pięciominutową serię bez gola dla swojej drużyny.
Wydawało się, że Brest odzyska kontrolę, jednak w końcówce meczu sprawy się skomplikowały. Brandbu wywalczyła kolejny rzut karny i spowodowała wykluczenie Lott. Następnie Herrem popisała się sprytną kradzieżą piłki i trafiła do pustej bramki, a po chwili Sola grała już przy podwójnej przewadze i zmniejszyła dystans do trzech bramek. Hlavatý zareagował błyskawicznie, wycofując bramkarkę i wystawiając w jej miejsce szóstą zawodniczkę z pola.
W tych newralgicznych momentach bohaterką Brestu stała się Depuiset. Dwukrotnie w tej samej sekwencji broniła strzały Norweżek, w tym trudny rajd Holty, kiedy droga do bramki wydawała się całkowicie otwarta. Gdy sytuacja wróciła do równowagi, Nocandy trafiła na 28:24. Na finiszu Depuiset obroniła jeszcze rzut karny po faulu na Brandbu i tym samym definitywnie przekreśliła norweskie nadzieje. Końcowy wynik: Sola HK - Brest Bretagne Handball 25:29.
Udany start, ale jest nad czym pracować
Brest zaliczył solidny start w Lidze Mistrzyń, choć mecz ujawnił pewne słabości - szczególnie w defensywie podczas środkowej fazy drugiej połowy. Sola HK, które dopiero drugi sezon gra na europejskich salonach, udowodniło, że potrafi sprawić kłopoty nawet uznanym rywalkom. Ostatecznie jednak jakość i doświadczenie Brestu okazały się decydujące. Bretanki mogą z optymizmem patrzeć w przyszłość - choć wiedzą już, że w tej Lidze Mistrzyń nic nie będzie dane za darmo.
Źródło: handnews.fr





