Grał w największych halach Europy, zdobywał trofea i toczył bitwy, które zapisały się w pamięci kibiców. Ale jedno miejsce na zawsze pozostało wyjątkowe w jego sercu – hala „Čair" w Niszu. To tam Mladen Bojinović w barwach reprezentacji Serbii pisał historię, to tam łączyła go wyjątkowa więź z kibicami.
Dziś, jako dyrektor sportowy kadry narodowej, „Dugi" (tak brzmi jego pseudonim) wraca w rodzinne strony. Misja jest jednak inna – nie będzie już biegał po parkiecie, ale ma przekazać zwycięski mentality nowej generacji serbskich szczypiornistów prowadzonych przez Raula Gonzalesa. Przed nimi najważniejszy mecz roku – rewanżowy baraż o mundial 2027 przeciwko Węgrom. Pierwsza konfrontacja odbędzie się właśnie w Niszu 14 maja o godzinie 18:00, rewanż trzy dni później w Veszprém.
Tam wszystko się zaczęło
Bojinović był jednym z liderów pokolenia, które właśnie w Niszu wywalczyło awans na pierwsze wielkie turniej pod flagą Serbii – mistrzostwa świata 2009. Był to historyczny moment – reprezentacja wróciła na międzynarodową scenę po trzech latach przerwy i męczącym procesie odbudowy od prekwalifikacji.
Zwycięstwo nad Czechami 29:24 w czerwcu 2008 roku pozostało w pamięci na zawsze. Młodszym pokoleniom trudno dziś wyobrazić sobie wagę tamtego momentu – pierwszego awansu na wielki turniej po rozpadzie wspólnego państwa, po latach startowania od zera i serii bolesnych porażek.
Bastion serbskiej piłki ręcznej
„Čair" to wyjątkowe miejsce dla wszystkich, którzy kochają serbską piłkę ręczną – prawdziwy bastion. Wie o tym doskonale Bojinović, który kilka tygodni przed barażem odwiedził miasto nad Nišavą w ramach kampanii „Wszyscy za Nisz".
W prekwalifikacjach przeciwko Litwie (zwycięstwo 42:25) hala „Čair" była wypełniona po brzegi. Na mecz z Węgrami każdy bilet będzie na wagę złota – to spotkanie roku dla serbskiej piłki ręcznej.
Trudny rywal, ale Serbowie mają swoje atuty
Węgrzy to poważny przeciwnik, od dekady regularnie plasujący się w TOP 10 światowej piłki ręcznej. Ale Serbia też ma swoje atuty – a jednym z najważniejszych może okazać się właśnie wypełniona po brzegi hala „Čair" i wsparcie fanów, którzy pamiętają tamte wielkie chwile sprzed lat.
Źródło: balkan-handball.com
