Pierwsze minuty spotkania należały do gospodarzy, którzy ponownie musieli radzić sobie bez kontuzjowanego Eliasa Scholtesa (naderwanie łąkotki). Bergischer HC mógł spokojnie prowadzić 8:4, ale seria nieudanych akcji i fenomenalna postawa bramkarza gości Marka Vujovicia sprawiły, że wynik był znacznie bardziej wyrównany.
Obrona działała, atak szwankował
Defensywa BHC dobrze radziła sobie z nietypowym ustawieniem Stuttgartu, który grał czterema rozgrywającymi bez wykorzystania obrotowego. Christopher Rudeck również prezentował się solidnie między słupkami, broniąc nawet kilka rzutów karnych. Problem w tym, że po drugiej stronie parkietu jego kolega z gości bronił jeszcze lepiej.
Noah Beyer był nieomylny w egzekucji "siódemek" – pięć podejść, pięć trafień. Vujovic jednak zatrzymywał praktycznie wszystko inne. Nawet niewiarygodne trafienie Johannesa Wasielewskiego niemal z narożnika boiska nie pchnęło ataku Bergischer do przodu. Tuż przed przerwą obrona gospodarzy również straciła nieco z intensywności, co zaowocowało rozczarowującym wynikiem 10:13.
Stuttgart zwiększa przewagę
Po zmianie stron sytuacja tylko się pogorszyła. Goście odskoczyli na 16:11, a przy stanie 18:22 dla Stuttgartu wszystko wskazywało na spokojne zwycięstwo ekipy z Badenii-Wirtembergii. Skuteczność Vujovicia oscylowała w tym momencie wokół niemal 60 procent – fenomenalny wynik jak na środek drugiej połowy.
Nieprawdopodobny zwrot akcji
Bergischer HC nie poddawał się ani na moment. Noah Beyer, Julian Fuchs i Eloy Morante Maldonado zaczęli systematycznie odrabiać straty. Rudeck popisywał się kolejnymi paradami, wywołując eksplozje radości na trybunach UNIHALLE. Kluczowy moment nadszedł, gdy Fuchs bezczelnie odebrał piłkę rywalom i wyrównał na 22:22.
Nagle znów mieliśmy wyrównany mecz. Kolejną stratę (22:24) zniwelowali Beyer i Sören Steinhaus. Ten ostatni przy szansie na objęcie prowadzenia został jednak ukarany faulem w ataku. Aron Seesing otrzymał dwuminutową karę, co dawało Stuttgartowi przewagę liczebną. Goście wyszli na 25:24, ale Morante w osłabieniu ponownie wyrównał.
Punkt za odwagę
To było ostatnie trafienie w meczu. Kolejny atak Stuttgartu został zablokowany przez desperacko walczącą obronę BHC, dzięki czemu ostatnia akcja należała do gospodarzy. Nie zdołali jednak stworzyć sensownej okazji – Wasielewski posłał rzut wolny prosto w blok rywali.
Remis 25:25 to dla Bergischer HC punkt wywalczony charakterem i ogromnym zaangażowaniem, choć z pewnością po pierwszej połowie liczyli na więcej.
Źródło: daikin-hbl.de
