Reklama
Zagranica

Bergischer HC pokonuje Magdeburg w karnych i awansuje do finału Pucharu Niemiec!

Autor: Redakcja9 wyświetleń
Bergischer HC pokonuje Magdeburg w karnych i awansuje do finału Pucharu Niemiec!

W elektryzującej atmosferze Lanxess Areny rozegrano dwie zupełnie różne półfinały Pucharu Niemiec (DHB-Pokal). Berlin bez większych problemów pokonał Lemgo, ale to drugie spotkanie przeszło do historii – beniaminek Bergischer HC wyeliminował potężny Magdeburg dopiero w konkursie rzutów karnych po dwóch dogrywkach. To sensacja sezonu!

Reklama

Reklama

Berlin – Lemgo: Doświadczenie i klasa indywidualna

Lemgo, który rozgrywa świetny sezon pod wodzą Floriana Kehrmanna, długo stawiał opór faworyzowanemu Berlinowi. Mistrzowie Niemiec opierali się przede wszystkim na duńskim duecie Mathias Gidsel – Lasse Andersson, który utrzymywał drużynę w grze w początkowej fazie meczu (4-3 w 8. minucie).

Prawdziwa różnica zaczęła się rysować w bramce. O ile Möstl bronił kilka piłek dla Lemgo, o tyle po stronie Berlina Dejan Milosavljev szybko przejął inicjatywę i pozwolił Lisom wypracować pierwszą wyraźniejszą przewagę (11-14 w 22. minucie). Bardziej płynni w ataku, skuteczniejsi w szybkich kontrach, mistrzowie Niemiec wykorzystali też problemy rywali w środku obrony, by zwiększyć prowadzenie do 14-18 w 26. minucie. Do przerwy serbski bramkarz zaliczył aż 11 obron, dając swojej drużynie komfortowy zapas (16-20).

Druga połowa przyniosła jeszcze wyższe tempo. Obie ekipy ostrzeliwały się z dystansu i grały błyskawiczne kontry, a obrony miały coraz większe problemy (19-23 w 34. minucie). Berlin zwiększył przewagę nawet do sześciu bramek, ale Lemgo nie powiedziało ostatniego słowa. Willecke i Simak zaostrzyły grę w środku, odcinali drogi do bramki i zmuszali Berlin do forsowania ataków. Dzięki świetnej postawie Kastelica w bramce, TBV Lemgo wróciło do gry (27-28 w 46. minucie).

W końcówce Lemgo miało nawet kilka okazji do wyrównania. Darj zatrzymał jedną groźną sytuację, potem Versteijnen trafił w słupek, a Berlin wykorzystał te błędy i ponownie odskoczyło (31-34 w 55. minucie). Mimo znakomitych występów Sutona i Simaka (odpowiednio 7 i 8 bramek), Lemgo musiało uznać wyższość berlińskiej machiny. Końcowy wynik 36-39 dał Berlinowi pierwszy bilet do finału w Kolonii.

Bergischer HC – Magdeburg: David kontra Goliat

Bergischer HC, klub który ubiegły sezon spędził jeszcze na zapleczu ekstraklasy, nie miał nic do stracenia – i pokazał to od pierwszych minut. Lwy grały szybko, twardo broniły i kompletnie zdezorientowały faworyzowany Magdeburg. SCM ratował się najpierw indywidualnymi akcjami Gisliego Kristjanssona, a potem precyzją Ómara Ingiego Magnússona w rzutach karnych (4-4 w 10. minucie).

Mecz przebiegał w nerwowej atmosferze – obie strony traciły piłki, ataki były mozolne, a bramkarze szybko weszli do gry. Bergischer prowadził 8-5 w 21. minucie dzięki zwartej obronie i świetnie dysponowanemu Morante. Ale po przerwie na żądanie trenera Benneta Wiegerta, Magdeburg odzyskało oddech. Claar wziął ciężar gry na siebie, Pettersson kończył na skrzydle, i SCM zaczęło się zbliżać.

Pod koniec pierwszej połowy Lagergren dał Magdeburgowi pierwsze prowadzenie w meczu (10-11 w 29. minucie), ale Steinhaus odpowiedział ze środka, a Hernandez zatrzymał ostatni atak Bergischeru. Do przerwy był remis 11-11.

Przedłużony thriller

Po zmianie stron nic się nie zmieniło – Bergischer grał mądrze w obronie, walczył o każdą piłkę i nadal stawiał czoła gigantowi (14-13 w 37. minucie). Mecz pozostawał zacięty i często na granicy przepisów. Claar utrzymywał SCM przy życiu, ale Rudeck odpowiadał po drugiej stronie, a cała hala dopingowała outsidera.

W końcówce dublet Lagergrena dał Magdeburgowi niewielką przewagę (21-22 w 56. minucie), ale Bergischer nie zamierzał się poddawać. Seesing wyrównał ze środka, Magdeburg zmarnował ostatnią szansę, a Claara zablokowano w końcowym ataku. Wynik 22-22 oznaczał dogrywkę!

Bergischer wszedł w przedłużenie na fali euforii. Hangstein trafił dwa razy z rzędu, Rudeck obronił nawet rzut karny, a outsider prowadził 24-22 w 62. minucie! Magdeburg trzymało się jednak dzięki skrzydłowym – Mertens i Pettersson przybliżyli SCM do remisu (25-24).

Druga część dogrywki była niesamowita. Beyer ponownie dał Lwom dwa gole przewagi z karnego, potem Wasielewski doprowadził do szału Lanxess Arenę trafiając na 27-25. Ale Magdeburg nie umiało się poddać – Magnússon trafił dwa rzuty karne w ostatniej minucie, w tym wyrównującego kilka sekund przed końcem. Po 70 minutach walki wynik brzmiał 27-27.

Dramaturgia w konkursie rzutów karnych

Seria rzutów karnych była równie dramatyczna jak cały mecz. Beyer i Fuchs świetnie rozpoczęli dla Bergischeru, Musche i Hornke odpowiedzieli dla Magdeburga, ale potem obie drużyny zaczęły drzeć. Morante i Hangstein nie trafili po stronie Bergischeru, Magnússon i Zehnder też pudłowali dla SCM.

Becher wydawało się, że daje pierwszą piłkę meczową Lwom, ale Saugstrup uratował Magdeburg. Napięcie było nie do wytrzymania – każdy zawodnik szedł do rzutu z ciężarem całego spotkania na barkach.

I w końcu Bergischer dokonał niesamowitego wyczynu! Beniaminek, 15. drużyna Bundesligi, która rok temu grała jeszcze w drugiej lidze, wyeliminował potężny Magdeburg i awansował do finału, gdzie zmierzy się z Berlinem!

Bonus: Puchar Europy w prezencie

Oprócz finału Pucharu Niemiec, Bergischer HC ma już pewny udział w przyszłorocznej edycji Ligi Europejskiej. Ponieważ Berlin niemal na pewno zakwalifikuje się do Ligi Mistrzów, drugie miejsce w krajowym pucharze daje przepustkę do europejskich pucharów. To niewiarygodny sukces dla klubu, który zaledwie sezon temu występował na zapleczu ekstraklasy!

Źródło: handnews.fr

Masz opinię? Podziel się nią!

Zaloguj się jednym kliknięciem i dołącz do rozmowy

Dyskusje
Zdjęcia
Reakcje
Dołącz do HydePark →

📢 Udostępnij artykuł

Dotknij aby udostępnić

Śledź nas na Facebook!

Bądź na bieżąco z najnowszymi wiadomościami ze świata piłki ręcznej. Dołącz do naszej społeczności!

Dotknij przycisk, aby przejść do naszego profilu na Facebook

Reklama

Reklama

Polecane
Ładowanie...