Sąsiedzi doskonale się znają – nie tylko ze względu na historię, ale też dlatego, że aż dziewięciu Austriaków gra obecnie w klubach niemieckich, a sześciu z nich w pierwszej Bundeslidze. Dwaj reprezentują te same barwy: Möstl i Hutecek z TBV Lemgo Lippe.
„Każdy zna każdego – nie ma żadnych tajemnic"
„Mecze z Niemcami są zawsze wyjątkowe" – mówi 25-letni Möstl, który do Lemgo trafił w 2024 roku z Alpla Hard. „Każdy zna każdego – nie ma żadnych tajemnic. Chodzi po prostu o to, kto przez 60 minut zagra lepiej. Nie jedziemy tam jako faworyci – to Niemcy nimi są. Ale mocno wierzymy w swoje szanse."
Kilka miesięcy przed transferem „Consti" zaliczył jeden z najlepszych meczów w karierze – właśnie przeciwko Niemcom w fazie głównej EHF EURO w Kolonii, kiedy obronił remis 22:22 i został bohaterem Austrii.
„Oglądałem ten mecz jeszcze kilka razy, była świetna zabawa. Grać w Niemczech przed 20 tysiącami kibiców i niemal odebrać im wiatr z żagli – to było wspaniałe przeżycie. Ale to przeszłość. Teraz chcemy to powtórzyć. Będziemy potrzebować takiej dyspozycji – mojej, zespołu, wszystkich – żeby złamać Niemców" – dodaje bramkarz.
Hutecek: „Na dobry dzień możemy pokonać każdego"
Hutecek, który do Lemgo przeszedł w 2021 roku z Vienna Fivers, ma to samo marzenie: „Wszyscy mamy nadzieję, że w końcu pokonamy Niemcy, ale oczywiście będzie to bardzo, bardzo trudne. Niemcy to topowy zespół pełen światowej klasy zawodników. Ale wiemy też, że w dobry dzień możemy pokonać każdego. W ciągu ostatnich dwóch lat byliśmy dwukrotnie bliscy pokonania Niemiec – teraz chcemy tych dwóch punktów."
„Zawsze jest coś wyjątkowego w grze przeciwko Niemcom. Znam wszystkich zawodników świetnie z Bundesligi. Ale kadry także doskonale się znają – graliśmy przeciwko sobie ostatnio bardzo często" – dodaje „Luki".
Clubowa oś na korzyść reprezentacji
Jak codzienna współpraca w Lemgo przekłada się na kadrę? „Między mną a Constantinem jest oś – on wie, jak ustawiam blok. Mamy ślepe porozumienie: wie, co robię i kiedy może zaryzykować. To bardzo pomaga. Naprawdę doceniamy się jako sportowcy i jako przyjaciele" – wyjaśnia Hutecek.
Odpowiedź na słowa Wolffa
Przed meczem niemiecki bramkarz Andreas Wolff dodał pikanterii, mówiąc w wywiadzie: „Austria gra w absolutnie anty-piłkę ręczną. Nikt tak naprawdę nie chce tego oglądać. To bardzo nieatrakcyjne – nawet dla nas jako zawodników."
Austriacy mają swoje zdanie na ten temat. „Kompletnie mnie nie obchodzi, co Andreas Wolff myśli o naszym stylu gry, w ogóle mnie to nie interesuje" – odpowiada Hutecek. Möstl patrzy na to jeszcze bardziej optymistycznie: „Każdy, kto potrzebował motywacji, właśnie dostał ostatni impuls dzięki tym słowom. My zachowamy nasze myśli dla siebie i odpowiemy na parkiecie."
Hutecek idzie jeszcze dalej: „Jeśli pokonamy Niemcy, będzie porządna impreza."
Nowy trener, nowe impulsy
Austriacy chcą też dać zwycięstwo nowemu trenerowi Ikerowi Romero w jego pierwszym oficjalnym meczu jako następcy Aleša Pajoviča. „Iker przejął wiele rzeczy od Pajo, ale wprowadził też sporo nowych elementów. Szczególnie w obronie jego praca przyniosła wiele świeżych impulsów. Wymaga od nas dużo, ale to dokładnie to, czego potrzebujemy, żeby zrobić następny krok" – mówi Hutecek.
„To emocjonalny trener z hiszpańskim temperamentem i to daje nam prawdziwy zastrzyk energii" – dodaje Möstl.
Wiara w awans mimo trudnej grupy
W kolejnych meczach fazy wstępnej grupy A Austria zmierzy się z Serbią i Hiszpanią. „To również będą prawdziwe wyzwania. Będziemy musieli trzy razy dać z siebie wszystko. Nie będzie łatwo, wszyscy to wiedzą. Każdy ma w tej grupie takie same szanse, bez względu na to, ile gwiazd ma w zespole. Czujemy się komfortowo w roli outsidera" – podsumowuje Möstl.
Źródło: eurohandball.com
