Tabarand trafił do Pau-Billère w 2024 roku z myślą, że to właśnie tam skończy swoją przygodę z handballem. Plany pokrzyżowała mu jednak poważna kontuzja kręgosłupa, przez którą opuścił niemal całą minionym sezon - zdążył rozegrać jedynie sześć pierwszych meczów. W tej sytuacji klub zaczął traktować go jako trzeciego bramkarza, za Kalimem Zahafem i Jorisem Labro. Dla zawodnika z tak bogatym doświadczeniem była to perspektywa nie do zaakceptowania.
Powrót do znanych murów
Tabarand wybrał zatem rozwiązanie, które daje mu szansę na godne pożegnanie z piłką ręczną - powrót do Istres, gdzie spędził trzy lata i gdzie czuje się dobrze. Klub z Prowansji akurat pilnie potrzebował wzmocnienia na pozycji bramkarza. Latem pożegnał się bowiem z Nickiem Deekensem i Romainem Mathiasem, a do tego na długotrwałą kontuzję nabawił się Yann Pichon. W efekcie Tabarand tworzyć będzie duet bramkarski z Duńczykiem Juliusem Stenem.
Ironia losu
Historia zatoczyła tu zaskakujące koło. To właśnie kontuzja Tabaranda w 2023 roku, gdy grał jeszcze w Cesson, otworzyła Yannowi Pichonowi drzwi do gry w najwyższej klasie rozgrywkowej. Teraz role się odwróciły - uraz Pichona daje Tabarandowi możliwość finiszowania kariery na warunkach, których nie mógłby liczyć w Béarnie. Życiowy rewanż, który 40-latek zamierza w pełni wykorzystać.
Źródło: handnews.fr





