Trudno do końca uwierzyć, że Andreas Palicka naprawdę zakończył reprezentacyjną karierę. A przecież jest jednym z największych zawodników w historii szwedzkiej piłki ręcznej.
Budował potęgę od podstaw
Gdy Palicka debiutował w kadrze w 2007 roku, szwedzka męska piłka ręczna wchodziła w okres głębokich przemian. Wiele musiało się wydarzyć, zanim kraj ten wrócił na szczyt. Ale analizując tę drogę, niemożliwe jest pominięcie roli Palicki. Jego postawa, gotowość do gry w każdej sytuacji i oczywiście decydujące interwencje były kluczowe dla powrotu Szwecji do europejskiej elity. Mistrzostwo Europy w 2022 roku to najlepszy dowód. A Palicka wraz z Jimem Gottfridsonem stanowili filary zespołu w latach sukcesów.
Andreas Palicka, którego obserwowałem i z którym rozmawiałem, zawsze był taki sam – urodzonym zawodnikiem. Spojrzenie, które mogłoby przestraszyć każdego, ale jednocześnie pełne ciepła. Bramkarz wymagający wiele od siebie i od innych, ale noszący w sercu ogromną pasję do drużyny i reprezentacji.
Łzy w studiu po ostatnim meczu
Stało się to szczególnie widoczne po jego ostatnim spotkaniu, gdy wraz z Claesem Hellgrenem – legendarnym szwedzkim bramkarzem – nie potrafili ukryć wzruszenia w studiu telewizyjnym. Dwie wspaniałe osoby, połączone bramkarską tradycją. Palicka nie szczędził słów uznania dla Hellgrena, a jego łzy pokazały, jak wiele znaczy dla niego gra w narodowych barwach.
Jako rozmówca i człowiek, Andreas Palicka zawsze był prosty w kontakcie. Zawsze gotowy do wywiadu. Zawsze pełen szacunku. Zawsze udzielający szczegółowych odpowiedzi, które z biegiem lat stawały się coraz dłuższe i bardziej przemyślane.
Czwarta legenda szwedzkiego bramkarstwa
Po ostatnim meczu Palicka mówił o bramkarskim dziedzictwie. O Claesie Hellgrenie, Matsie Olssonie i Tomasie Svenssonie – swoich "piłkarskich ojcach". Cztery legendy szwedzkiego bramkarstwa, z Palicką włącznie. Gdzie należy go umieścić wśród wszystkich wielkich szwedzkich bramkarzy? Bardzo wysoko. Wśród największych. Może gablota z medalami nie jest tak pełna jak u niektórych innych, ale piłka ręczna to dziś inny sport. A złoto mistrzostw Europy ma.
To naprawdę koniec?
Czy to rzeczywiście finał? Sam Palicka wydaje się przekonany, a nie sprawia wrażenia człowieka, który zmienia zdanie po podjęciu decyzji. Jednocześnie nie zdziwiłoby nikogo, gdyby znów stanął w bramce podczas mistrzostw świata za rok, jeśli Szwecję dotknąłby kryzys bramkarski. Bo Palicka zawsze był tym, który stawia się, gdy kadra go potrzebuje.
W przyszłości niemal niemożliwe jest wyobrazić sobie, że nie zobaczymy go na ławce w jakiejś roli. Gdy w strefie mieszanej zapytano go, czy widzi siebie jako trenera bramkarzy kadry za dwa lata, roześmiał się i powiedział, że zawsze chce pomagać szwedzkiej piłce ręcznej. To nie zabrzmiało jak unik, raczej jak obietnica. Obietnica, że jego podróż z reprezentacją się nie kończy, tylko przybiera inną formę.
Dla niektórych graczy kadra to mecze i mistrzostwa. Dla Andreasa Palicki zawsze chodziło o coś więcej. O odpowiedzialność. O dziedzictwo. O przekazanie dalej tego, co kiedyś otrzymał od Hellgrena, Olssona i Svenssona. I o pozostawienie czegoś następnemu pokoleniu.
Szwedzka piłka ręczna miała wielu wielkich bramkarzy. Andreas Palicka jest bez wątpienia jednym z największych. Zwycięzca, lider i drużynowy gracz do szpiku kości. I niezależnie od tego, czy zobaczymy go jeszcze w bramce, na ławce czy za kulisami, jedno jest pewne: Andreas Palicka będzie nadal wiele znaczył dla szwedzkiej piłki ręcznej. Być może więcej niż kiedykolwiek, właśnie teraz, gdy ustępuje miejsca innym.
Źródło: handbollskanalen.se

