Dla każdego młodego zawodnika młodzieżowe mistrzostwa to coś więcej niż sport. To pierwszy wyjazd z drużyną, nocleg na materacach w szkolnych salach, kebab po meczu i atmosfera, której nie da się zapomnieć. Szwedzkie gwiazdy piłki ręcznej wracają pamięcią do tych wyjątkowych chwil.
Złoto na własnym parkiecie
Mattias Zachrisson przeżył coś, o czym marzy każdy młody sportowiec. "Finał juniorów, gdy Guif zmierzył się z Eskilem w Sporthallen. Wygraliśmy, a hala nigdy wcześniej nie była tak wypełniona. Dwa zespoły z Eskilstuny grają w finale mistrzostw dla 15-16-latków. To wspomnienie i przeżycie na całe życie" – wspomina.
Podobne emocje miał Arvid Boquist: "Czwarty etap na własnym parkiecie w Enköping. Pełne trybuny i niesamowite wsparcie, gdy udało nam się wygrać grupę i awansować do etapu finałowego. Niesamowite uczucie."
Dramaty w ostatnich sekundach
Emil Berggren ma nietypowe wspomnienie – jego najlepszy moment pochodzi z okresu, gdy był już trenerem: "Razem z Hasse Leonardssonu i Andreasem Stockenbergiem doprowadziliśmy chłopaków z rocznika 90 HK Eskil do złota w ICA-cupen w Trelleborgu. Obroniliśmy rzut karny na 15 sekund przed końcem, a mecz rozstrzygnęliśmy kontratakującą bramką na 5 sekund przed końcem. Jako zawodnik przegrałem finały po tym, jak mieliśmy sporą przewagę do przerwy, więc wybór najlepszego wspomnienia był prosty."
Richard Hanisch do dziś czuje niedosyt: "Absolutnie najsilniejszym wspomnieniem jest finał USM z HK Eskil przeciwko Eskilstuna Guif w starej hali w Eskilstunie. Derby rywali w finale, wypełniona po brzegi hala i piłkarska fiesta. Choć do dziś boli, że nie wygraliśmy po prowadzeniu 16:12 i zmarnowanej kontrze. Podobno było tam 2601 osób, ale jestem przekonany, że ponad 3000 – na finał siedemnastolatków!"
Droga do sukcesu
Simon Jeppsson wygrywał dwukrotnie – w 2012 i 2014 roku: "Mam wiele pięknych wspomnień z USM. W 2014 niestety zerwałem więzadła krzyżowe w finale, więc muszę wybrać 2012 rok. Byliśmy fantastycznym zespołem na boisku i poza nim, który ukoronował lata juniorskie wspólnym złotem."
Melissa Petrén wspomina niesamowity comeback z 2013 roku: "Grałyśmy w JSM z Team Stockholm i pierwszy mecz grupowy przegrałyśmy ze Skuru różnicą ponad 10 bramek. Myśleliśmy, że to będzie ciężki turniej, ale udało nam się wyjść z grupy. W półfinale pokonałyśmy faworyzowane Kärra, a w finale znów zmierzyłyśmy się ze Skuru – i wygrałyśmy różnicą ponad 10 bramek! Tego nigdy nie zapomnę."
Nie tylko o wynikach
Nie wszyscy mają w pamięci triumfy. Bella Gulldén szczerze przyznaje: "Chciałabym powiedzieć coś o złocie, ale nie mam żadnego. Więc wezmę ICA-cupen. Samo uczucie pierwszego wyjazdu na tak duży turniej było przeżyciem. Spanie na materacach, wspólny czas z drużyną. Skończyłyśmy na 5. miejscu, ale dla naszego zespołu to był świetny wynik."
Emma Lindqvist nigdy nie zagrała w piątym etapie: "To nie zwycięstwa sportowe są najsilniejszymi wspomnieniami, ale możliwość wyjazdu na weekend, nocleg w hotelu i spędzanie czasu z najlepszymi przyjaciółmi. Oraz dreszczyk emocji, który wszyscy odczuwaliśmy, gdy USM się zbliżało."
Christian Albinsson z humorem podsumowuje swoją karierę juniorską: "Byłem tak słaby, że nigdy nie osiągnęliśmy żadnych sukcesów w USM. Dziś najbardziej żałuję, że przegapiłem świetną zabawę – mieć 16 lat, spać na materacu w szkolnej sali, jeść kebab i grać w piłkę ręczną z kolegami z drużyny. Zamiast tego moje życie składa się z spotkań w Teams, czytania umów i prowadzenia warsztatów. Co się, do cholery, stało?"
Kontrowersje i rozczarowania
Valter Chrintz przeżył prawdziwy dramat: "Awansowaliśmy do półfinału po pokonaniu Tyresö, ale zaraz potem dowiedzieliśmy się, że zostaliśmy zdyskwalifikowani, bo zagrałem w dwóch drużynach. Występowałem z IF Kristianstad w pierwszym etapie z juniorami, a tydzień później z IFK Kristianstad w swoim roczniku. Skończyło się na tym, że wszystkie mecze w etapie finałowym przegraliśmy walkowerem 0:10 przez donos zgorzkniałego rodzica."
Isak Persson wspomina zarówno debiut w finale, jak i bolesną porażkę: "Pierwszy raz, gdy dotarliśmy do piątego etapu – myślałem, że to niesamowite, jak wszystkie najlepsze drużyny zbierają się na jeden weekend. Nie poszło nam wtedy super, skończyliśmy na 7. miejscu z H43. Drugim silnym wspomnieniem, choć nie takim pozytywnym, był półfinał z Lugi w klasie juniorów przeciwko Sävehof, gdzie przegraliśmy chyba jedną bramką. Pamiętam, że to był emocjonujący, trochę gorący mecz i świetna atmosfera w hali w Uppsali."
Wspomnienia dwudziestu gwiazd pokazują, że młodzieżowe mistrzostwa to znacznie więcej niż wyniki. To czas, który kształtuje nie tylko zawodników, ale przede wszystkim ludzi i ich pasję do piłki ręcznej.
Źródło: handbollskanalen.se
